Kiedy stajesz się Artystą?
Share
Gdy większość czasu spędzasz w pracowni. Zaniedbujesz rodzinę, znajomych i higienę osobistą. Twórczość jest ważniejsza od otaczającego świata, prace nie mieszczą się w wynajętym garażu. Hołdujesz powiedzeniu: „Nie śpię, bo trzymam sztalugi lub dłuto”. Bez pełnego zaangażowania - „hobbysta” to max.
Gdy każda Twoja praca jest perfekcyjnie przygotowana i przemyślana. Przez wiele tygodni wybierasz motywy, kolory i materiały. Sprawdzasz zawartość cynku w farbie, twardość kamienia, rodzaj płótna. Subtraktywne, addytywne, rekreatywne. Tworzysz tylko podczas określonej koniunkcji planet. Jakościowo, nie ilościowo.
Gdy burzysz zastany porządek świata. Odrzucasz wszystkie zasady, normy i prawa, choć perfekcyjnie znasz podstawy, techniki i warsztat. Rozrywasz konwencje na strzępy, gardzisz utartymi ścieżkami. Na słowo „inspiracja” dostajesz ślinotoku.
Gdy tak stwierdzą inni. Oczywiście opinia rodziny, która jest na „TAK” jest niczym w porównaniu z głosem użytkownika WaldekBezNogi33, który jest na „NIE”. W przyszłości mogą się o to kłócić poważni krytycy - nie przeszkadzaj im w rozważaniach.
Gdy sprzedajesz swoje prace jako artysta. Brak sprzedaży prowadzi do paradoksu Van Gogha, który przecież też nie był rozchwytywanym, po czym nagle umarł i już był. Może chociaż rodzina zarobi, a ty na nagrobku będziesz miał zaszczytny napis „Ojczyźnie sztuka”.
Od swojej pierwszej wystawy. Najlepiej oczywiście w Muzeum Sztuki Współczesnej, jednak Salon Kreatywny na Piętrze wystarczy. Jeżeli wystawa okaże się niewypałem - jesteś w awangardzie, jeżeli sukcesem - młodym klasykiem.
Gdy sam tak twierdzisz. Jest to bardzo niebezpieczne i postrzegane jako nieskromne lub nieprofesjonalne. Cenione są określenia „rzemieślnik” oraz (bardzo ostrożnie) „twórca”. Na przypadkowe nazwanie nas Artystą, reagujemy zwrotem „Weź przestań, Artystą to był...” i tu wstawiamy nazwisko uznanego geniusza, najlepiej już martwego.
Zostaw komentarz na Instagramie.
Post stworzony we współpracy z on*arte