Czy abstrakcja to oszustwo?
Share
Porozmawiajmy o abstrakcji... Czy abstrakcja to oszustwo?
Oczywiście!
Abstrakcja została wymyślona przez ludzi, którzy zamiast pracować nad rzemiosłem, postanowili sztukę zamienić na filozoficzne rozmyślania.
Zaraz, zaraz..., a może abstrakcja narodziła się z potrzeby czasów?
Może figuratywne malarstwo przestało wystarczać do opisania świata. W końcu mamy kamery, aparaty i satelity, nie potrzebujemy więcej przedstawień rzeczywistości taką, jaka ona jest dosłownie.
Malarstwo od tysięcy lat pokazywało świat takim jakim jest i dodatkowo skrywało w sobie komentarz na jego temat. Trzeba włożyć ogrom pracy i praktyki, żeby umieć to przekazać i potrafić zachwycić odbiorcę.
Albo można sobie wymyślić taki rodzaj „sztuki”, który udaje to wszystko, bo przecież... „chodzi o emocje”.
Hmm...abstrakcja wymaga opanowania rzemiosła, poznania materiałów, technik. Ba, to abstrakcja szuka nowych dróg i narzędzi. Potrzebuje tego, żeby opisać właśnie te emocje.
Jak pokazać zachwyt, spokój, napięcie? Jak namalować smutek bez łzawej scenki rodzajowej, w której pan umiera na kolanach pani, ona włosami go otula i wszyscy płaczą (prócz kota oczywiście)?
Taaak, jeżeli komuś wystarczają rozmazane farby w stonowanych kolorach najlepiej z mocnym kontrastowym akcentem i tabliczka z napisem „Melancholia” to... ja będę już wychodził.
A może „radość” - weźmy tym razem wesołe i żywe kolory. Prosto z tuby. Pacnij tu, przetrzyj tam, nie zapominaj o kilku gwałtownych, niekontrolowanych ruchach!
Każda sztuka, traktowana poważnie, wymaga od artysty skupienia i przemyślenia zarówno tematu jak i sposobu jego pokazania. Strasznie Cię uwiera, że abstrakcja może powstać szybko? I co z tego, jeżeli spełnia swoje zadanie. Wywołuje emocje.
Dlatego ludzie lubią na nią patrzeć i zastanawiać się co tak naprawdę oglądają, dlaczego czują się w obecności tych obrazów tak, a nie inaczej. Lepsze to niż zachwyty nad tym, jak to facet super namalował muchomora.
Abstrakcja zmusza do myślenia? Dobre sobie! Te wszystkie obrazy wiesza się w pokojach, żeby pasowały do koloru kanapy, albo w restauracjach, żeby czasami nie przeszkadzały w jedzeniu kotleta.
Wszyscy teraz są artystami abstrakcyjnymi, bo taki obraz malujesz pół dnia (jeśli jest skomplikowany), a przez resztę czasu szukasz natchnienia, najlepiej oglądając Instagram innych „artystów”.
Nie wiem czy kolejna martwa natura jest intelektualnie bardziej rozwijająca, ale nie mnie to oceniać. Wydaje się, że kluczem jest
szczerość artysty i szczerość widza.
Sztuka musi powstawać w sposób świadomy, z pewnym założeniem co do jej celu. Równocześnie powinna być odbierana naturalnie. Coś nam się podoba, coś innego nie za bardzo. Nie musimy się tłumaczyć.
Tak, tutaj się zgadzam, tak jak i Ty przyznasz, że sztuka abstrakcyjna przynajmniej w jednym aspekcie, rzemieślniczym, jest dużo łatwiejsza.
Jak narysujesz krzywego konia, to wszyscy będą widzieli, że to krzywy koń. Jak rozlejesz akryl na płótno i dokleisz złoto (nie zapominajmy o złocie!), krytyka jest utrudniona. Kończmy, bo i tak tego nikt nie czyta. Zakładam, że wygrałem tę debatę.